| < Styczeń 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
RSS
środa, 06 września 2006
...Disarm you with a smile...

Ostatnio dużo czasu spędzam z Siostrą. To chyba przez te wakacje mamy większą potrzebę spędzania czasu w swoim towarzystwie. To dobrze, bo bardzo to lubię. Ale, jak to dzisiaj zauważyłyśmy, chyba się starzejemy. Wczoraj pół dnia piekłyśmy i przeglądałyśmy nowy katakog ikei wybierając meble do naszych mieszkań. Dziś natomiast przemeblowałyśmy pokój Siostry, sprzątałyśmy, gotowałyśmy i grałyśmy w scrabble. A przy tym świetnie się bawiłyśmy. Nie wiem czy to dobry znak, szczególnie jeśli chodzi o osoby w naszym wieku;) Tak czy inaczej, to były idealne dni. I tak powinny wyglądać wakacje..

Ze spraw innych... ostatnimi dniami postanowiłam zrobić czystki w mailach. Wywaliłam ich razem około 400. Miałam to zrobić bez czytania, ale jak zwykle moja masochistyczna chęć dokopania sobie samej zwyciężyła. Przeczytałam wszystkie. No nie wszystkie ogólnie, tylko wszystkie te, do których nawet nie powinnam zagladać. Płakałam i czytałam. Złe połączenie. Tak czy inaczej było to dla mnie bardzo ciężkie przeżycie..

Z wieści innych: okazuje się moi państwo, ze Suri jednak istnieje. Wielkie to zdziwienie dla świata. Gwen kupuje dom Jenny From The Block. Plotka taka sobie, ale Gavin to ciacho i warto popatrzeć:) Anorektyczna Posh Spice jest w ciąży, a Katie chce uciec o Tommiego.. Dzien jak codzień w Hollywood i okolicach.

Cytatów na dziś nie ma, bo było ich zbyt dużo aby wszystkie zapamiętać. Powiem tylko, że słowem dnia dzisiejszego jest "faleć" :)

wtorek, 29 sierpnia 2006
...Behind blue eyes...

Bank pobrał mi z konta złotówkę za nieużywanie karty.. No ale jak ja mogę jej używać skoro mam na koncie 6,65zł?? Mam wymyślić jakieś alternatywne zastosowania karty, czy jak?? Czy może powinnam wymyślić, skonstruować, opatentować i wprowadzić do użytku bankomaty wypłacające bilon??

Plotek dziś dużo nie będzie. Pan Pudel albo zachorował albo umarł. Ważne że nie może mi pomóc i jest mi przykro z tego powodu. Oficjalnie jesteśmy w żałobie. Tak czy inaczej możemy oglądać Paaaris non stop. Cudnie. Dzięki onetowi, którym się dziś posiłkujemy, znamy również listę 10 najwspanialszych piosenek wszechczasów. Hola hola! A gdzie Pachanga i "Loco"? Tokio Holet i "Durch den Monsun"? Blog27 i "Hey Boy"?? A co z Silvią Night?? Daa, czuję się zawiedziona. Tak wielu artystów zostało pominiętych.

Teksty na dziś dwa: "gdybym była tak głupia jak google to bym nawet przedszkola nie skończyła" oraz "Friends, tell me I am crazy" ;)))

A metoda to szmata. Znowu.

środa, 23 sierpnia 2006
...I came to rock at this party...
Po raz kolejny nie mogę być egoistką i muszę się z wami TYM podzielić. Aczkolwiek, tym razem nie będzie to teledysk Paaaris, tylko coś naprawę fajnego. Mnie rozwaliło na obie łopatki :) Moment z Justinem, jak dla mnie miszcz! ;)
poniedziałek, 21 sierpnia 2006
...I took a shot of cocaine and I shot my man down...

Kolejna psychofaza spowodowana frustracją prezentową. Uwielbiam dawać prezenty. I uwielbiam je wybierać. Ale, kiedy któryś dzień z rzędu nie mogę znaleźć nic odpowiedniego, popadam w wyżej wymienioną frustrację. Jestem zła, smutna, przybita, wściekła i bezsilna. Chce mi się płakać, krzyczeć i odseparować totalnie od ludzi, żeby już nigdy nikomu nie musieć nic kupować. A kiedy coś już wybiorę i coś już zakupię pojawia się faza druga - czy to na pewno coś odpowiedniego? A jeśli sie nie spodoba? A jeśli jest zupełnie nietrafione? A jeśli, a jeśli, a jeśli.. No nic to, już niedługo się przekonamy..

Żeby już nie mysleć, o tym, czy to co wybrałam jest dobre, proponuję zobaczyć co tam ciekawego dzieje się w świecie gwiazd. Otóż, moi drodzy, Andżelina postanowiła nigdy nie brać ślubu, Sir Paul popada w derpresję, Nick sprzedaje rzeczy Jessiki a dzielny Zakościelny upodabnia się do Brada.

A na koniec forum, które pokazuje, że nie tylko ja nie zrozumiałam pewnych filmów. To ulga.

"Rythm is my life"

poniedziałek, 14 sierpnia 2006
...Until the rainbow burns the stars out of the sky...

No i powróciłam z dalekich górskich wojaży. Mam mieszane uczucia co do tego wyjazdu. Z jednej strony było całkiem znośnie, bo doprawdy widoki piękne, a i towarzystwo miłe. Ale z drugiej było strasznie wysoko i męcząco. Nie było czym oddychać i każdego dnia umierałam bardziej. Jeszcze nigdy tak się nie wymęczyłam, nie wyzłościłam  i tak bardzo nie chciało mi sie płakać ze zmęczenia, wkurwienia i bezsilności. Jakkolwiek by nie było, góry już mnie nie uświadczą. Chyba, że zamienią sie w niziny;) Tak czy inaczej, przeznaczone jest mi morze i zdania nie zmienię:)

Teraz pozostaje mi tylko czekanie na wrzesień, a potem na resztę wakacji, użeranie się z fakultetami, warunkiem, wfami i ogólnymi. Nie lubię tego. Stresuję się tylko i wyklinam moją przeboską uczelnię. Mam nerwy w strzępkach i pałam wielką żądzą mordu.

W świecie gwiazd różnie się dzieje. Lindsay ma swojego pierwszego prawdziwego prześladowcę. Gratulujemy serdecznie. Każda dziewczyna powinna takowego mieć chociaż raz w życiu. U sir Paula ciągle to samo - kolejne wyszarpywanie sobie pieniędzy. Britney po raz kolejny chce wydawać się za Mojego Pierwszego. Hm, brak komentarza. Tak, tak, czasem nawet ja nie wiem co powiedzieć. Kuzynka Angelina popada w manię prześladowczą. Jak to mawiają na blokowisku: "odrobina śledzenia jeszcze nikomu nie zaszkodziła";) A na sam koniec złożylibyśmy życzenia panu Gościnnemu, gdyby jeszcze żył, a tak to, aby uczcić jego osobę poczytamy wieczorem Mikołajka:)

A i tekstów odcinka parę się zebrało:) "coś między ska, raga, menelem a 10letnią dziewczynką z lat 80tych", "bo każdy Francuz to matacz i złodziej", "jak spławić frika, jak zahaczyć gostka", "a mamusia robi laske jakiemuś panu", "tatuś to lokalny stwórca" oraz "zrobię performance na ścianie" :)

"Until the rainbow burns the stars out of the sky (loving you) / Until the ocean covers every mountain high (been loving you) / Until the dolphins fly and parrots live at sea (loving you) / Until we dream of live and live becomes a dream (now ain't that loving you?) / Until the day is night and night becomes the day (always) / Until the trees and seas just up and fly away (i'll be loving you forever) / Until the day that eight times eight times eight is four (always) / Until the day that is the day are no more (extended) (yeahhhhh)"

czwartek, 03 sierpnia 2006
...Honey And The Moon...

Uwaga, uwaga, wieści z wielkiego świata Krainy Kiczu i Różowych Pomadek -  Królowa Eeva była pod namiotem! Tak, tak, pod takim prawdziwym. I spała na ziemi. To znaczy nie dosłownie na ziemi, ale na materacu itd. No w każdym razie Sparta pełną gębą. Przynajmniej jak dla mnie. Duma z samej siebie mię rozpiera:) Ogólnie całkiem fajnie i gdyby nie ten nieszczęśliwy namiot, byłoby jeszcze fajniej. Ale tego oczywiście nie powiem My Love (zupełnie jakby tego nie czytał:P), niech tkwi (przynajmniej dopóki nie przeczyta) w przekonaniu, że było totalnie i wielowymiarowo strasznie. Ach, no i pierwszy raz widziałam 8latkę z cellulitem. Do tej pory nie wiedziałam, że taka opcja jest możliwa. No ale człowiek uczy się całe życie.

A w sobotę wyruszam w góry. Również z My Love. Po raz kolejny przytaknę - tak, tak, w takie prawdziwe. Bardzo bym chciała żeby było lepiej niż mam wrażenie że będzie. I że nie umrę chodząc i że moje biedne chore serce wytrzyma. Ciśnienie, zmianę pogody, wysiłek i takie tam. A jak nie, to trudno, przynajmniej wrzesień mnie ominie;) Tak czy inaczej, teraz modlę się usilnie o jakiś szybki lodowiec (ew. szybkie ruchy tektoniczne), który sprawi, że jak tam zajedziemy to zastaniemy przepiękne, rozległe niziny. I bardzo proszę się nie śmiać, bo ja na poważnie jestem pełna nadziei.

A w świecie gwiazd się dzieje że hoho. Mel na odwyku. I co w związku z tym? Choćby grabił, gwałcił, mordował i puszczał się z Justinem to ja i tak będę go kochać miłością wieczną. Ach ach, kochani, teraz możemy obkupić się w przecudnej urody drobiazgi (kiedyś) należące do Paaaaris. Czyż to nie przecudowna wiadomość? No i oczywiście czym byłby mój blog bez historii o rozwodach sławnych i bogatych. No i pazernych. Choć to akurat było do przewidzenia. A na koniec powiem tylko, że pod niektórymi względami dobrze jest być Tori;)

Wszystkie teksty odcinka pochodzą z wczorajszego wyjścia. "Masz takie ładne dołeczki. Tylko trochę mniejsze niż ona", "Ej, fajna jesteś", "kosztują mniej niż chipsy - tylko 1,75" oraz "naprawdę macie po 15 lat?". A ja jestem mistrzynią lotek i piłkarzyków:) No samorodny talent jak się patrzy ;)

"Maybe I'm amazed at the way you love me all the time / Maybe I'm afraid of the way I love you"

Ach, no i oficjalne podziękowania dla dr. inż. prof. hab. M., za konsultacje techniczno - merytoryczne do dzisiejszego wpisu ;)

czwartek, 20 lipca 2006
...Under sea, under me, under you, under we, undivided, undecided...

Och jak gorąco. Strasznie. Przebardzo. Żar się z nieba leje. Słońce grzeje niemiłosiernie. Duch taki, że nie idzie (:P) wytrzymać. Czy już wspominałam jak bardzo kocham lato?? I jak bardzo chciałabym żeby trwało przez okrągły rok? No oprócz 20 grudnia. Bo wtedy to MUSI być śnieg :)

Dziś plotek dużo. I tekstów odcinka też. Normalnie urodzaj taki że hej. Zaczniemy od plotek. Moja cud para, czyli Carmen i Dave się rozstali. Przykro. Bo ja byłam bardzo pro:) Naczelny detektyw naszego wspaniałego kraju ma trzecią dziewczynę. Trzecią?? Mama mówi, że nawet na niego jakaś panna może polecieć. To znaczy na kasę. Szybko sprostowała. No fakt, ale aż taka desperacja? Daa. Fakt donosi, że Ola ma nowego chłopaka. Uuuu aż drżę z wrażenia. Doktor Stankiewicz - Burska ciągle romansuje. To wszystko wiemy dzieki przebiegłemu niczym Don Pedro Szpieg z Krainy Deszczowców reporterowi Super Expressu, który zapewne zajrzał jej przez ramię aby odczytać smsa. Spryciula z niego. Brad przestał się oświadczać kuzynce Angelinie. No jak rany, powariowali wszyscy teraz z tymi ślubami?? Ulubieniec wszystkich dziewcząt w wieku 9-60, Nick, śledzony przez byłego teścia. Ech no mam wrażenie, że będziemy mieć kolejny rozwód spod znaku Denise i Chrliego czyli zabawę o wielce przaśnym tytule "czy rozwód może być jeszcze bardziej niesmaczny / żenujący".

Z tekstów, ostatnio królowały: "Dzieci z blokowiska tak szybko dorastają", "Michał prosił żebym go pobudziła" oraz "Ich habe sexen gemacht" ;)))

A dzisiejszy dzień ogłaszam Międzynarodowym Dniem Bezbłędnych Odpowiedzi. Partonuje mu Tom Jones i "If I only knew". Czy już mówiłam jak bardzo kocham Toma Jonesa? No to teraz mówię. Bardzo, bardzo. No bo kto inny ma taką moc głosu i wyciaga te osławione 4 oktawy? :)

"If I only knew / What I should do / To make you make you love me / to make you make you love me / If I only knew / What I could do / To make you, make you happy / to make you make you happy"

niedziela, 16 lipca 2006
...Czego pragniesz daj mi znać, ja Ci wszystko mogę dać, więc dlaczego nie chcesz spać?...

Remont to zło. Nie mogę juz słuchać ochów i achów mojej mamy na temat gresu porcelitowego, gresu nieporcelitowego, fug, prowadnic, szaf, przycinania szafek, drążków, drzwiczek, malowania itd i tak w kółko. Ja wiem, że remont to może być fajna sprawa no ale litooości.

Mam nowego idola. Zapraszam do poczytania jego felietonów. Moje osobiste faworyty to teksty o Tokio Hotel, porażkach polskiej muzyki (maj fejwrit to trzy pierwsze punkty), zagranicznych artystach kochanych w Polsce, 10 antylansiarskich płytach (Alicja Bachleda tu wymiata). Na koniec felietonowego działu coś co mnie osobiście trochę przeraziło. Ściągam ich jedną piosenkę. Zobaczymy.

Dziś fajna rozmowa z K. Tylko że co chwilę słyszałam "Ewaaa jesteś straszna", "Ewaaaa mam nadzieje, że zdajesz sobie sprawę że pójdziesz za to do piekła?" i tym podobne. Norma.

Od wczoraj żyję mtv. I programami na vh1. No i nie czuję się gorsza z tego powodu, że wiem kim jest Lindsay Lohan oraz że jestem na bieżąco z tym co porabia Kate Moss.

A skoro już jesteśmy w temacie gwiazd życia, muzyki i ekranu. Mój Pierwszy ma kolejny genialny pomysł jakby zarobić miliony. Cóż, skoro rap z rdzennymi mieszkańcami Afryki już mu nie wystarcza to trudno. Lindsay twierdzi, że jest bardziej seksowna od swoich koleżanek. Nie wiem, nie widziałam ich. Paaris już nigdy nie zaufa żadnemu mężczyźnie. Cóż, trzeba uważać na to co się robi, szczególnie jeżeli jest się "gwiazdą". A poza tym użycie kamery z noktowizorem (nie wiem czy tak to się profesjonalnie nazywa, ale wiadomo o co chodzi) było trochę przerażającym pomysłem. Takie scaaary jak z fantazji nekrofila, który narkotyzowal się pastą do butów...

Wracam do Terry'ego i staram się nie myśleć o zdzieraniu tapet ;)

wtorek, 11 lipca 2006
...Tak jak Bolek i Lolek, Tytus Romek i Atomek, dzieci z Bullerbyn...

Tak dzis czytałam forum o dzieciństwie i mi sie przypomniało.. gra w gumy i klasy, osioł, podchody, kapsle, wyliczanki, huśtanie się do dechy, wilk i zajac, mój pierwszy chłopak, który na balu przedszkolaka był kowbojem, a ja biedronką, chleb z cukrem, widoczki, zbijak, guma donald i wafelki kukuruku, rower stuningowany kolorowymi koralikami, bransoletki z muliny, teleranek, barbie z pewexu, jeansy marmurki, oranżada w proszku, trampki, chińskie pachnące gumki do ścierania, spódniczki lambady, białe skarpetki, złote myśli, sekrety, zawijane rogi, podchody, kolorowe kredy, żółto brązowy wózek, zdjecia robione przez wujka Władka, tramwajarz, fikołki na trzepaku, tromf tromf misia bela, piłki kauczukowe, bawarki, anse kabanse flore, różowa skakanka, pedety, trzepakowe fikołki, visolvit na sucho, namioty z koca, kocha lubi szanuje, krowa, szlaczki w zeszytach, karteczki czy hula hop. Mogę długo o tym mówić. Wzruszyłam się wspominając to dziś a potem drugi raz przypominając sobie to wszystko z K. Prawie się popłakałyśmy wspominając i marząc o tym żeby chociaż na 3 dni mieć znowu 5 lat. Ale nie teraz, tylko wtedy. Bo wtedy było jakos inaczej. I nawet czekolada czy kostki cukru maczane w kawie jakoś inaczej smakowały. I nic już nie smakuje tak jak smażony chleb lub kogel mogel.

Zacytuję panią/pana z forum: "wspomnienia z dziecinstwa - świat ktory nie istnieje, jest tylko na zdjęciach, w przedmiotach i w naszej pamieci". I tym akcentem zakończę. Może przyśni mi się Pippi, Dynastia oraz wolne tańce tańczone na wyciągniecie ramion..

A jutro obejrzę swoje stare zdjęcia. I pokażę je B., żeby zobaczył o co mi chodzi i jak magiczne było dla mnie moje dzieciństwo. Jak szczęśliwe, mimo iż nie miałam wszystkiego o czym marzyłam. Po prostu żeby zobaczył jaka byłam kiedyś. Bo wydaje mi się że to dość ważne. No rzynajmniej dla mnie...

poniedziałek, 10 lipca 2006
...Forza Italia!...

No tak, kiedy w końcu nadszedł ten dzień, kiedy z dumą mogłam założyć moją italiańską koszulkę, jest na nią za gorąco... No trudno. Może inną razą.

"Auta"... hmmm... no sama nie wiem. Na swój sposób romantyczne;) A Barciś jak zwykle jest moim idolem.

A w świecie gwiazd trochę lepiej niż ostatnio. Kariera Kate znowu odżywa (a mi nadal marzą się ręce jak Kate Moss po przedawkowaniu kokainy); kuzynka Andżelina ma depresję; Suri zapewne nie istnieje, a Mój Pierwszy uknuł iście makiaweliczny plan. No cóż, jak to mawiał Niccolo, raz trzeba być lisem a raz lwem;)

"Szczęście może przyjść potem, szukam Ciebie zza wytłuczonych okien, między dziurawymi piętrami, wołam drukowanymi literami"