| < Sierpień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
RSS
czwartek, 17 maja 2012
cv
Kolor oczu: szare

Kolor włosów: aktualnie mahoniowy kasztan

Ulubiona muzyka: szerokopojęty rock, przestałam być rockową nazistką jak skończyłam 17 lat.

Papierosy: nie palę

Alkohol: whiskey, cydr, wino, absynt, piwo w Pradze

Książki: pochłaniam. Nigdy nie przebrnęłam przez Sto Lat Samotności, przebrnęłam przez 3 Coelho i umarłam. Mam dużo książkowych guilty pleasures, do których przyznam się jedynie na torturach. W kółko czytam Hrabiego Monte Christo i Całe Zdanie Nieboszczyka.

Telewizja: Najsłabsze Ogniwo na BBC każdego ranka - to kopalnia wiedzy, ostatnio dowiedziałam się że Brazylia leży na Bałkanach, seriale, seriale i jeszcze raz seriale. Za dużo żeby wymienić.

Prasa: Duży Format, Wysokie Obcasy, Polityka, Gala i Show w poczekalni u ginekologa.

Radio: Eska Rock, Antyradio, RMF Queen i RMF Classic.

Częściej powinnam: jeść warzywa, prasować.

Nie powinnam tak często: zaglądać na 9gag.

Nie znoszę: grubych dzieci, brukselki, pomidorów, piwa z sokiem,

Uwielbiam: lody krówkowe, ostatnio saunę i grotę solną, czytać Chmielewską, uczyć się nowych rzeczy (w duszy jestem uśpionym kujonem).
środa, 16 maja 2012
Ściankowe schizy
Rany, ręce mnie bolą jak szalone po wczorajszej ściance, dziś znów idę i nie wiem czy wejdę chociaż metr.

Ostatnio najwyraźniej spłynęło na mnie oświecenie, bo trochę lepiej mi idzie. Nadal jestem kijowa, ale osiągnęłam teraz zupełnie inny poziom kijowatości. Wchodzę co najwyżej do połowy, potem umieram ze strachu i zmęczenia, ale przynajmniej wchodzę wyżej i pewniej niż do tej pory. Jak zjeżdżam w dół nadal trzymam się kurczowo liny, jakby to w razie spadania miało mi w czymkolwiek pomóc, a chciałabym zjeżdżać jak Lara Croft.

Zastanawiam się czy kiedyś nadejdzie ten święty dzień kiedy przełamię się już tak zupełnie i wejdę do samego końca. Czasem boję się, że nie i już zawsze będę taka beznadziejna.

W ramach notki na marginesie – ostatnio na sali widziałam małą dziewczynkę, która uczyła się wspinaczki i miała uprząż w rozmiarze takim tak ja – M. W jej przypadku to chyba „M jak McDonalds”.
Ekoszaleństwo
Moja znajoma jest szalona. Pierze w kasztanach, orzechach czy już sama nie wiem w czym. Jest ekstremalnie ekologiczna. Do przesaaaadyyyy.

Bycie eko jest fajne, sama skupuję bawełniane torby bo są śliczne, modne i ekologiczne, na zakupy zabieram torby wielorazowe żeby nie zbierać plastiku niepotrzebnie, oszczędzam energię i wodę (np. podczas mycia zębów zakręcam kran no i mam zmywarkę i dobrą pralkę), ale to raczej z powodu oszczędności pieniędzy. Nie kupuję produktów fair trade, bo to pic na wodę a nie pomoc biednym kobietom z Sudanu, poza tym jedzenie i ciuchy fair trade są przeraźliwie drogie, jeszcze mnie nie powaliło, żeby płacić 20zł za czekoladę, która nie jest Lindtem albo Toblerone. Nigdy w życiu nie uprałabym ubrań w kasztanach, orzechach, żołędziach, stad już tylko dwa kroki od oblepiania domów łajnem żeby było cieplej. Nie dotknęłabym tez kryształu ałunu, który wygląda obleśnie, mam za to dwa antyperspiranty - w sztyfcie i w sprayu i leję na dziurę ozonową (która nie wiem czy zauważyliście przestała być chyba modna odkąd mamy efekt cieplarniany). Nie myję się Białym Jeleniem, bo to nie 1953 rok i mamy mnóstwo wspaniałych kosmetyków, które sprawiają że jestem śliczna, miękka i pachnąca.

A, no i nie segreguję śmieci. Tzn. jak mam butelki to wrzucam je do pojemnika na szkło, jak mam dużo gazer to na papier, ale generalnie nie przykładam do tego wielkiej wagi. Tak wiem, Planeta Ziemia zginie przez osoby takie jak ja.

Wszystko jest fajne. Tylko trzeba znaleźć złoty środek. W Królestwie Kiczu i Różowych Pomadek jesteśmy zwolennikami złotego środka.
sobota, 28 sierpnia 2010

Czy naprawdę pamiętam to co pamiętam? Czy to co mam w głowie to tylko mieszanka tego co widzę na zdjęciach, co znam z opowieści?

Czym jest smak świeżego chleba, który do tej pory czuję w ustach? Wspomnieniem czy tylko wrażeniem że pamiętam wyrobionym na podstawie tego co jadłam ostatnio?
Czasem wydaje mi się, że naprawdę pamiętam to wszystko o czym opowiadam, o tych historiach czy wrażeniach, a czasem że tylko odtwarzam zasłyszane historie. Dzięki temu, że przejmuję je jako swoje wspomnienia nie czuję się taka wyprana z historii, a to jaka byłam kiedyś spycham gdzieś głęboko w czarną dziurę duszy i mogę udawać, że to wcale nie byłam ja.

Ciężko jest się przyznać, nawet przed samą sobą jak wielką czuję zazdrość patrząc na to co widziałam w tamtą niedzielę, jak bardzo pragnęłabym ponownie zaznać tego uczucia które już nie będzie mi dane. Udaję przed samą sobą, że gdybym tylko mogła byłabym inna, wszystko byłoby inaczej, a ja nauczyłabym się tego wszystkiego czego nie zdążyłam, zapisałabym wszystko co usłyszałam, żeby potem nie zapomnieć. Częściej prosiłabym o historie, których teraz już nie poznam. Jest już za późno na pewne rzeczy, a ja czuje się źle z tym jak czułam się ostatnio, bo mam wrażenie, że to robi ze mnie złego człowieka.

Nie chcę tam już jeździć, bo po każdej wizycie moje serce rozpada się na milion kawałeczków, które potem trudne jest skleić.
Robiłam to już tyle razy, że na więcej nie mam ochoty.


wtorek, 17 listopada 2009
W poniedziałek zmieniam pracę. Oby była lepsza. Chociaż w sumie to nie trudne.
Mam nowa pannę w pokoju. Jest od poniedziałku, a już nie mogę jej znieść. Bez kitu. Żałuje, że zmieniła pracę i że u nas jak w głębokiej komunie. No litości to urząd nie amerykańska korpo. Seriously.

No ale.. oby do piątku.



środa, 04 listopada 2009

Praca w urzędzie jest strasznie męcząca. Poważnie. Przychodzi się na 8. Kawa, gazeta, njusy na gazecie (pudelek zablokowany!) i nagle robi się 12. Wizyta Pana Kanapki (so hot!), kawa, njusy i trzeba wychodzić do domu. Bez kitu, do tej pory myślalam, że to tylko takie gadanie, że w urzędach nic się nie robi. Seriously. Teraz już wiem, że faktycznie tak jest.

W ogole to mam trochę depresji. Jestem tak zażenowaną tą pracą, tak niemile zaskoczona i generalnie to juz brakuje mi słów żeby o tym mówić. No zawiedziona jestem i tyle.

Poza tym jestem cały czas w szoku. Ciężko jest kiedy czyjś obraz, który do tej pory był taki idealny, nagle rozsypuje się na kawałeczki. I to mega drobne. Nie potrafię sobie z tym poradzić. Nie wiem co mam robić.

poniedziałek, 10 sierpnia 2009
Nie wiem dlaczego, ale mam straszny problem z muffinkami. Niby mam przepis, ale nie zawsze mi wychodzą. Ostatnio jak robiłam je na bridal shower Magdy to wyszły mi dopiero z trzeciej partii! Bez kitu, nie wiem dlaczego tak się dzieje...
Nadal w poszukiwaniu idealnego przepisu na muffinki i pracy.


sobota, 01 sierpnia 2009
Biało-czerwona opaska moja, opaska na ramię powstańca.

Respect.


wtorek, 07 lipca 2009
Szanowna Pani Magister Hayde :-)


sobota, 23 maja 2009
Jakoś wszystko przeciwko mnie.
Nie mogę się ogarnąć mówię rzeczy których potem żałuję. Wiem, ze mam rację ale żałuję że się uniosłam. Powinnam czasem trzymać język za zębami. Bad temper girl.
Ciągle jakaś taka zła, że bez siekiery nie podchodź. Wszystko tak zwala mi się na głowę, że sama nie potrafię sobie poradzić.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12